Wege Szwindel


  • Czy nie wydaje wam się dziwne to, że na targach wegańskich w takiej ilości można spotkać naczynia i sztućce jednorazowego użytku, przykładowo ten kubek? - zagadnęłam w windzie dwie dziewczyny zmierzające na warsztaty, prawdopodobnie o tatuażach. Nie pamiętam dokładnie.
  • Ale to papier... - mówi jedna.
  • Gdyby to był papier, to ten napój by się rozlał na nasze buty. Papier przemaka. - uśmiechnęłam się, żeby nie wyjść na wariata. Drzwi się otwierają, dziewczę ucieka, na warsztatach jest tylu przystojnych, wytatuowanych chłopców. Może któryś się w niej zakocha. Włącza się druga, trochę starsza.
  • Tak, ja też już na to zwróciłam uwagę...
  • Z jednej strony cały event skupiony jest wokół zwierząt, a z drugiej wszędzie te kubki, naczynka.
  • No właśnie, rzeczywiście tak jest. Mogliby coś z tym zrobić.
  • Prawda?

Tylko kto i co ma z tym zrobić?
Łódzka, grudniowa Veganmania była świetna, na obrazku. Na Instagramie można spotkać śliczne zdjęcia, słodkopierdzące wypowiedzi, wzruszające opisy. Na zdjęciach nie widać plastikowych widelców, noży czy opakowań. Kawę w plastikowych (!) kubeczkach podaje dwóch sympatycznych chłopców. Mają tyle roboty, że mogliby kubki wielokrotnego użytku umyć jakieś dwadzieścia razy. Ale po co się tak wysilać.
Zaczęłam się zastanawiać czy w tych spędach nie pobrzmiewa nuta hipokryzji. Spotkałam mnóstwo obrońców zwierząt, którzy dyskutowali dumnie o złu tego świata, trzymając plastikowy widelczyk w jednej i papierowy talerzyk w drugiej ręce. Czym jest dla nich dobro zwierząt? Wchodzisz na targi i zostajesz obsypany ulotkami, które z drzewa nie spadły, a z drzewa są. A drzewo to dom dla wielu stworzeń. Wchodzisz dalej a tam plastik na plastiku, główna przyczyna zmian klimatycznych, które doprowadzają mnóstwo gatunków zwierząt do wyginięcia. Widać logikę?
Faktem jest, że wege oszczędza wodę, energię i chroni powietrze. Jest mnóstwo powodów, żeby nazwać wegan ekoludkami. Sama jestem już prawie weganką, chociaż po przeczytaniu artykułu Szymona Hołowni 'Proszę wpisać do Google'a: "Świnie grzebane żywcem wKorei", i powiedzieć mi, że schabowy wart jest takiej ceny' albo zacznę żyć powietrzem albo wyhoduję swój warzywnik. Wybór jest żaden, od wiosny zabieram się za sadzenie.
Trochę inaczej wyobrażałam sobie wege świat. Łudziłam się, że na pierwszym miejscu jest ekosystem. Tymczasem na pierwszym miejscu niezmiennie jest człowiek i jego wygoda.

Komentarze

Popularne posty