Yestę kobietą...


W programie Dzień Dobry TVN wystąpiła w przedłużonych włosach kobietolożka, którą naprawdę lubiłam i szanowałam. Krótko mówiąc, w doczepach. Katarzyna Pawlikowska ma na swoim koncie wiele sympatycznych pozycji książkowych, jest osobą kontaktową, a przede wszystkim uznawana jest za eksperta w dziedzinie szeroko rozumianej 'kobiety'.
Tymczasem czarny rynek handlu włosami ma się całkiem przyzwoicie, a może dzięki promocji polskiej kobietolożki będzie kwitł jeszcze lepiej. Parę miesięcy temu Wysokie Obcasy w artykule 'Przedłużanie włosów u fryzjera: pytamyo cenę. Ale czy pytamy, skąd te włosy pochodzą?' uświadomiły mi, że włosy te należą m.in. do Wietnamek czy Hindusek, które składają włosy w ofierze w świątyniach. Świątynie to potem sprzedają, głównie do Chin. A tam się włosy czyści, farbuje i sprzedaje do Ameryki i Europy. Po co? Ano po to, żeby kobiety mogły się lepiej poczuć. Aby mogły dokonać totalnej metamorfozy... I wreszcie poczuć się kobieco!
Dla mnie, osoby studiującej kiedyś International Gender Studies, kobieta ma nieco szerszy wymiar niż ten prezentowany przez Panią Katarzynę. Kobietą jest każda kobieta na świecie, nie tylko reprezentantka wczesnokapitalistycznej, rozkapryszonej mody na self-love. Może bardziej pasowałoby określenie 'polkolożka'... I to też określonej grupy społecznej.
Jestem hejterem? Być może, ale zawsze będę hejtować hipokryzję. Naprawdę nie mam nic przeciwko temu, żeby Polki czuły się lepiej w swojej skórze. Jest mi to nawet na rękę, bo im więcej zadowolonych ludzi, tym więcej uśmiechu. Uśmiech poprawia humor, a ja uwielbiam mieć dobry humor. Pytanie tylko, czy musimy poprawiać sobie humor kosztem drugiego człowieka, w dodatku kobiety?

Komentarze

Popularne posty