Jesteś pro zdrowie czy proliver?


Nie przepadam za reklamami leków, ale ostatnia reklama leku Proliver poruszyła mnie nadzwyczajnie. Żona zaniepokojona zdrowiem męża przystaje na jego prośbę o usmażenie podwójnego boczku. Ten bowiem zapewnia ją, że po rozpoczęciu kuracji lekiem Proliver, nie ma się o co martwić. Jestem w stanie zrozumieć, że lek wspomaga pracę wątroby i można go zażywać doraźnie. Jednak Aflofarm ewidentnie namawia ludzi do rakogennych nawyków żywieniowych. Ta firma farmaceutyczna namawia ludzi, żeby jedli jak nienapasione świnie i ładowali podwójne porcje boczku. I to wszystko odbywa się bez krzty konsekwencji, bo się wrzuci Proliver i po sprawie. Tymczasem takie 'żarcie' prowadzi tylko i wyłącznie do nabycia jednego z całego wachlarza nowotworów.
Wiem, że w tych czasach za pieniądze ludzie posuwają się do bardzo paskudnych chwytów marketingowych. Wiem też, że cokolwiek wycedzi ksiądz, lekarz, sołtys, sędzia i ostatnio farmaceuta jest dla większości społeczeństwa traktowane ze świętością. I dlatego wydaje mi się to takie niemoralne, że firmy farmaceutyczne w taki obrzydliwy sposób wykorzystują swoją pozycję do zarabiania pieniędzy. Kiedyś czytałam, że po dziesiątkach lat palenia papierosów przez ludność w Stanach Zjednoczonych, skutkami zdrowotnymi zainteresował się rząd federalny. Firmy tytoniowe, które najpierw inwestowały miliony dolarów w kampanie reklamowe, musiały wypłacić miliardy dolarów rodzinom ofiar nowotworu płuc oraz lokalnym funduszom opieki medycznej. Dlaczego nasze firmy farmaceutyczne namawiające do 'żarcia podwójnego boczku' nie są zobligowane do łożenia na oddziały onkologiczne, które są de facto finansowane przez nas podatników?

Naprawdę nie jest lepiej zjeść gotowane warzywa z kaszą i nie faszerować się suplementami?

Komentarze

Popularne posty