Dziecko w przebieralni

  • Przecież on ma dwa miesiące, po co mu buty firmy ZARA? Do zdjęć? - pytam trochę lekceważąco.
  • Oj wiesz co, to ich pierwszy wnuk, daj im się nacieszyć... - odpowiada bliska mi osoba, której brat z żoną doczekali się wnusia.
Jeśli chodzi o ubrania dla dzieci, to widziałam naprawdę przeróżne zachowania. Od dziadków, którzy mają niską emeryturę i ich nie stać na prezenty, poprzez nowobogackich ludzi z pokolenia moich rodziców, którzy nieświadomie i świadomie wmawiają dziecku, że szacunek buduje się wyglądem i metkami, aż po dziadków, którzy myślą, że dziecko to taka lalka, którą można sobie przebierać. Nawet jeśli rodzice dziecka proszą, aby już dziecku nic nie kupować. Przecież kupujący się przez chwilę „nacieszą”, mają niezły fun na zakupach, czują się przez chwilę panami życia, bo ich na wszystko stać. Nawet na skarpetki za 30 złotych, które dzidzia założy dwa razy. A dziadkom z niską emeryturą, którzy spędzają czas z wnukiem, gotują pożywne zupki czy naleśniki, tłumaczą jak wygląda świat czy bawią się, nierzadko doskwiera smutek z powodu braku możliwości kupienia tych wszystkich rzeczy materialnych. Pierwszy świat doprowadził do tego, że często dzieci uśmiechają się na widok czegoś kupnego. Nic to nowego. Kto trochę myśli, doskonale o tym wie.

Tymczasem przemysł odzieżowy jest jedną z najbardziej zanieczyszczających środowisko branż. Przy produkcji odzieży zużywa się miliardy litrów wody, ropy i chemikaliów. Oprócz tego, dwudziestą bluzeczkę, skarpetunie czy jeansiki („Rany, jak ona słodziutko w nich wygląda, istny aniołek!”) dziecka lub wnuczka wykonało inne dziecko, na innym kontynencie. Zarobki i warunki pracy pozostawiają dużo do życzenia. Kto myśli o tym, idąc na zakupy? Lepiej zamknąć oczy, zatkać uszy, pomyśleć o czymś przyjemnym i już po poczuciu odpowiedzialności pozostaje tylko wspomnienie.

Kto kupuje tylko to, co autentycznie potrzebuje? Czy przedszkolak potrzebuje czterech par spodni w sezonie? Mam dzieci w różnym wieku i z moich spostrzeżeń wynika, że zamiast pełnej szafy, dzieciaki bardziej marzą o tym, żeby z nimi poczytać, pograć w grę planszową, po prostu porozmawiać o ciekawym dla nich świecie. Kupując ponad potrzeby, pokazujemy dzieciom, że świat jest pełen podziałów, że one mają, a inne nie mają. Nie daj Bóg, jeśli zaczynają się z tego tytułu czuć kimś lepszym, a tak się to może skończyć. Wszyscy wiemy, że dzieci z tzw. biednych domów jest całkiem sporo. Dlaczego my – dorośli na siłę budujemy między dziećmi przepaść...

Na świecie istnieje parę etycznych i ekologicznych sposobów na zaopatrywanie dzieci w odzież. Można iść do second handu, dostać coś po starszej kuzynce, pożyczać czy po prostu solidnie się zastanowić, czy ten zakup jest nam absolutnie niezbędny. Należy też sprawdzać kraj produkcji. Azjatycka metka może nam wiele powiedzieć. Przy jedzeniu wołowiny wystarczy się wytężyć i wyobrazić, ile ta krowa przeżyła inseminacji, jak jej zabierano dzieci, jak ją zabijano, ile tysięcy litrów wody zużyto na produkcję jednego kilograma wołowiny itd. Przy kupnie 'Made in Vietnam/Bangladesh/Ghana' wystarczy sobie wyobrazić dziecko, które swoimi małymi rączkami pracuje dzień i noc, żeby mieć na jedzenie. Nie na LEGO, nie na drugą parę spodni, nie na kucyka. Janusz Korczak powiedział „Naucz się kochać cudze dziecko”. Naprawdę nie sądzę, że chodziło mu tylko o polskie dzieci. Dzieci na innych kontynentach też są dziećmi, nie widzimy ich, więc ciężko pewnie je pokochać. Dobrze, nie kochajmy ich, ale chociaż ich nie krzywdźmy. Nasze wybory konsumenckie i żywieniowe mają wpływ na życie gatunku homo sapiens na naszej wspólnej planecie. Kupuj z umiarem. Kupuj używane. Podawaj dalej. Wyrzucaj do kontenerów na odzież z napisem 'Przyjmujemy każdą odzież'. Nie wyrzucaj do 'zmieszanych' odpadów. Bądźmy w tym razem.

Komentarze

Popularne posty