BYOB mile widziane


Od kilku lat obserwujemy, jak na naszych oczach odradza się człowiek roślinożerny. W świetle zmian klimatycznych weganizm jest już nie tylko domeną “ekoświrów” czy jakimś trendem, ale zaczyna być wielką ideologią XXIw., o której będzie się pewnie pisało w książkach historycznych. Polska nie odbiega pod względem weganizowania od naszych zachodnich sąsiadów europejskich i zaatlantyckich. Instnieje paru znaczących, wegańskich trendsetterów m.in. Aśka Rzeźnik (Weganizujemy Polskę), Ekocentryczka czy Marta Dymek (Jadłonomia). Wegańskie sklepy, kosmetyki, liczne deli, przepisy, a także festiwale posypały się w ostatnim czasie jak grzyby po deszczu. Jest to niewątpliwie powód do wielkiej dumy, a zarazem ogromna radość dla starych roślinożerców, którzy wreszcie nie muszą się czuć wyobcowani w naszym nadal mięsnym świecie.

Zdarza mi się zajrzeć na targi kuchni wegańskiej i wegetariańskiej w moim mieście. Faktem jest, że jest naprawdę mnóstwo cudownych produktów czy propagowanych pięknych idei, ale… Wyczuwalny jest brak idei “Zero Waste”, która jest mocno powiązana z ochroną zwierząt. W końcu dbając o środowisko, dbamy o zwierzęta. Oczywiście wielu kramarzy posiada drewniane sztućce, ale na razie do standardu takie zachowania nie należą. A szkoda, bo zachodnich wzorców nie brakuje.

Tymczasem w amerykańskim mieście Nashville niedawno odbył się wege festiwal w duchu “Zero Waste”. Organizatorzy gorąco zachęcają do przynoszenia własnych opakowań (BYOB – Bring your own bag/bottle). Na terenie festiwalu będą dedykowane punkty z pitną wodą, a pierwsze trzysta osób dostanie torby wielorazowego użytku.
W sierpniu ubiegłego roku Brytyjczycy zorganizowali największy wegański festiwal na Wyspach, nazywając go “No Planet B”. Oprócz zachęcania do przynoszenia własnych pojemników, butelek i sztućców, organizatorzy położyli nacisk na edukację, odbyły się liczne warsztaty promujące “Zero Waste”, minimalizm i weganizm.

W sierpniu wybieram się z rodziną na Vegan World Festival do Stacji Wolimierz. Na scenie występować będą fantastyczni artyści, m.in. Komety, Mikromusic. Póki co, na portalach reklamująch wydarzenie brakuje informacji o BYOB czy o zniżkach na produkty przy posiadaniu własnych opakowań. Obawiam się, że kolejny raz będę celebrować ekologiczne i wegańskie idee, tonąc w jeziorze plastiku i innych odpadów. Na razie jest kwiecień, być może miło się zdziwię, na co bardzo liczę. Tym bardziej, że proekologicznych rozwiązań jest cała masa. Przede wszystkim organizatorzy tego typu wydarzeń mogliby postawić na edukację. Na razie sprowadza się ona do rozdawania niemiłosiernie dużej ilości ulotek i paru warsztatów. A wystarczyłoby na plakatach i w mediach społecznościowych umieścić „zachętę” do przynoszenia własnych opakowań. Moglibyśmy pójść śladem zachodnich sąsiadów i płacić symboliczną złotówkę mniej za wege potrawy w zamian za własne opakowanie.

Tak jak wszędzie, potrzebna jest presja z naszej, konsumeckiej strony. Wydaje mi się, że nasza proekologiczna i prowegańska/wegetariańska społeczność musi wyraźnie domagać się wprowadzenia idei „Zero Waste" od organizatorów. Inaczej tego typu festiwal pełen ludzi dyskutujących o losie zwierząt z plastikowym kubkiem w ręku, będzie wyglądał jak czysta hipokryzja.

Komentarze

Popularne posty